Iwona Wójcik

Mój świat słodyczy

Jak dobry trener, zawsze wracam do naszego ostatniego meczu. Dokładnie analizuję każdą realizację i nie boję się wprowadzać innowacji w taktyce. Słucham też opinii naszych klientów – są dla mnie jak barometr mierzący poziom dobrego smaku.
 
Moja marka… pysznie, pachnąco i naturalnie! Od 30. lat efektem naszej rodzinnej pasji do cukiernictwa są słodkości, pod którymi mam zaszczyt się podpisywać. Widzę, jak nasze wyroby różnią się od tych dostępnych na polskim i zagranicznym rynku. Wiem co mówię, ponieważ co roku goszczę na międzynarodowych targach cukiernictwa. Z ostatnich przywiozłam sobie „pamiątkę” – ciasteczko, które od kilkunastu dni stoi u mnie na biurku i do tej pory nie zmieniło swojego wyglądu ani konsystencji… Chyba każdy domyśla się z czego i jak musiało zostać zrobione, by w takiej „super” kondycji przetrwać tych kilka tygodni… W dobie globalizacji to „chodzenie na skróty” upowszechnia się. Tym bardziej jestem dumna z tego, że torty, ciasta, ciasteczka, jagodzianki i desery ze „Świata Słodyczy” pozostają w opozycji do tych niezdrowych tendencji. Nasze wyroby wyróżnia niepowtarzalny smak i wygląd. Wynika to ze stosowania przez nas tradycyjnych i od lat niezmienionych receptur, pochodzących od sprawdzonych dostawców wysokiej jakości produktów regionalnych, jak również szkolenia i obserwacji, tych dobrych, światowych trendów. Każde ciasteczko wymaga od naszych cukierników zaangażowania odpowiedniej ilości czasu oraz zastosowania właściwych składników, które gromadzę w moim cukierniczym atelier: naturalnych aromatów, świeżych owoców, własnoręcznie zrobionych przetworów i prawdziwych alkoholi.
 
Moja pasja… ma na imię cukiernictwo. Kluczową rolę odegrała w tej kwestii moja mama – mentorka, kreatorka smaku i założycielka „Świata Słodyczy”,  Katarzyna Sajecka. Z wykształcenia jestem ekonomistką, dlatego zawodu cukiernika uczyłam się właśnie od niej. Prowadzenie cukierni to aktywność, która wymaga ode mnie i moich pracowników dużego zaangażowania, kreatywności i konsekwencji, kontrolowania jakości i ciągłego udoskonalania wyrobów. Żartobliwie mogę powiedzieć, że z niewolnika nie będzie dobrego cukiernika – pasja i zapał, to kryteria, na bazie których buduję mój zespół. Umiejętności nabywa się przez całe życie, a pozytywna energia, której szukam w ludziach, to punkt wyjścia do wszystkiego. Dużo czasu poświęcam także na szkolenie młodych cukierników. Moich pracowników wysyłam też na zagraniczne oraz ogólnopolskie kursy i targi. Chcę, by byli dobrze zorientowani i wszechstronni. Mimo wielości zadań do wykonania, kocham moją pracę. Świadomość obowiązków i wyzwań stojących przed cukiernią powoduje, że nie zamierzam otwierać jej fili. Co roku zaskakujemy naszych klientów unikatowymi propozycjami na Boże Narodzenie i Wielkanoc.
Moje miejsce… to moja cukiernia – towarzyskie centrum Kielc, której wyjątkową atmosferę i wyśmienite wyroby doceniają ludzie z całej Polski. Lubię twórcze zamieszanie, dlatego z przyjemnością obserwuję zmieniające się na lepsze wizualne oblicze Kielc.