Iwona Karyś

Nowy kształt brwi
Przeczytałam kiedyś, że „mała przestrzeń w życiu człowieka ma czasem kluczowe znaczenie, a koncentrowanie się nad małymi rzeczami, pozwala zbudować wielkie wrażenie”. To chyba jeden z najlepszych opisów tego, czym zajmuję się zawodowo.

Moja marka… matematyczno – antropologiczne podejście do regulacji brwi; w ten sposób nazwałam praktykowaną przez mnie metodę stylizacji. Z satysfakcją uznaję ją za bardzo innowacyjną w tej dziedzinie kosmetyki. Myślę, że dobrą bazę w moich zawodowych poszukiwaniach stanowi wiedza z zakresu anatomii, związana ze studiami na AWF, jak również wieloletnia analiza i obserwacja włosów, twarzy i kształtów brwi. Lubię myśleć o mojej pracy także pod kątem propagowania pozytywnego myślenia. Na swojej drodze często spotykam osoby, które mają problem z samoakceptacją i narzekające na brak motywacji. W takich sytuacjach chętnie opowiadam im o czterech zasadach, które znacząco odmieniły moje życie: wybaczać wszystko i wszystkim, skończyć z analizą negatywnych sytuacji z przeszłości, zacząć koncentrować się na dobru, które jest tu i teraz oraz, bardzo ważne,  nie oceniać. Zauważyłam, że wielu z nas lubi nadużywać słów, które w moim odczuciu wyłącznie przeszkadzają. Kiedy słyszę negatywne wypowiedzi, staram się stopować rozmówcę. Uważam, że słowa mają moc sprawczą, a to, co mówimy, może kształtować naszą rzeczywistość.

Moja pasja… to na pewno moja praca. Doskonale pamiętam dzień, w którym rozpracowałam moją metodę stylizacji brwi – to było coś wielkiego, odkrycie,  Eureka! Takie rzeczy powstają właśnie z wielkiej pasji. Muszę wymienić także taniec – szczególnie ten w wariancie domowym, z mężem i z dzieckiem – a także gotowanie. Ważną rolę w moim życiu od zawsze odgrywał sport, głównie lekkoatletyka i judo, które przez lata trenowałam. Lubię też w sobie taką dziecięcą ciekawością świata. I nie chodzi tu o odbywanie szczególnie dalekich podróży: wystarczy dobrze rozejrzeć się dookoła, a otaczająca rzeczywistość i obecni w niej ludzie dostarczą nam masy ciekawych przeżyć.

Moje miejsce… nie przywiązuję się do miejsc; zdecydowanie bardziej do ludzi. Mam łatwość w przemieszczaniu się i aklimatyzowaniu w nowym otoczeniu. Moim rodzinnym miastem jest Opole, które zawsze wspominam z sentymentem. Moim domem były przez moment Stany Zjednoczone, z czego bardzo się cieszę, ponieważ od Amerykanów można nauczyć się bardzo wiele w kwestii wspomnianej filozofii pozytywnego myślenia. Teraz moim miejscem na ziemi są Kielce, które po raz pierwszy odwiedziłam będąc jeszcze nastolatką, w związku z udziałem w zawodach sportowych. Już wtedy urzekły mnie piękne widoki i soczysta zieleń Kielecczyzny. Jako osoba chętnie obcująca z naturą cieszę się, że jestem właśnie tu i teraz.