Ewa Filipecka

Nauka wizażu
Moim uczniom mówię,  jak wykonać makijaż oka, by na powiekach nie było „Bitwy pod Grunwaldem”. Uwrażliwiam ich na obecny w wizażystce aspekt psychologiczny. Bywa, że jednym makijażem budzimy w kobiecie, skrywaną dotąd, pewność siebie.

Moja marka… myślę, że jestem jedną z niewielu polskich wizażystek, które pozostają „w zawodzie” niezmiennie od 20. lat. Doskonale pamiętam zaskoczone miny i komentarze urzędniczek, u których przed laty rejestrowałam moją działalność gospodarczą. „Chusty do analizy kolorystycznej i stylizacji… o czym Pani mówi?” Z biegiem czasu makijażystka szczęśliwie przestała być utożsamiana z kosmetyczką, a o wizażu mówiło się coraz więcej i lepiej. Przez długi czas współpracowałam ze światowymi markami kosmetycznymi, co zaowocowało umiejętnością budowania dobrych relacji z klientami. Każda nowa twarz jest jak osobny rozdział książki. Myślę, że nie można wyobrazić sobie lepszej nauki zawodu, niż wykonywanie kilkuset makijaży miesięcznie – szacunkowo było to ok. 10 dziennie, przez blisko 10 lat. Dzięki temu doświadczeniu dziś z dumą reprezentuję poziom mistrzowski – uczę sztuki wizażu i kształcę przyszłych mistrzów. Obecnie mam mniej okazji do bezpośredniego kontaktu z klientkami, ponieważ na dobre pochłonęły mnie szkolenia. Prowadzę je w mojej szkole,  Akademii Makijażu i Stylu w Kielcach oraz w innych miastach Polski. W pracy belfra korzystam z mojego pedagogicznego wykształcenia. Sama opracowuję program szkoleniowy, pamiętając, by nie startować do moich uczniów z „poziomu sufitu”, w czasie kiedy oni znajdują się jeszcze „na parterze”. Nie mam obaw, że szkolę potencjalne konkurentki. Wręcz przeciwnie, twierdzę, że miarą jakości kształcenia w mojej akademii są późniejsze osiągnięcia jej absolwentów. Poza tym uważam, że dobry wizażysta zawsze będzie miał swoich odbiorców, a potencjalni „rywale biznesowi” mogą go wyłącznie pozytywnie motywować. Często przyrównuję makijaż do charakteru pisma;  podstaw uczysz się w szkole, tak, by wkrótce tworzone przez ciebie makijaże posiadały autorski i unikatowy szlif.
 
Moja pasja… to artystyczne techniki eksponowania walorów twarzy – najpiękniejszy zawód świata. Wychodzę z przekonania, że kiedy robisz to, co kochasz – to właściwie nie pracujesz. Obie moje drogi zawodowe uważam za udane i słuszne. Cudownie też czuję się w roli trenera profesjonalnych technik makijażu z własną  wymarzoną szkołą. Z moimi uczennicami często rozmawiam o psychologicznym aspekcie naszej pracy. Zwracam uwagę na konieczność rozwijania w sobie empatii, inteligencji emocjonalnej i uważności. Stale udoskonalany i wzbogacany przeze mnie program nauczania, np. o kwestię rozwoju personalnego, daje uczniom dużo więcej niż rzemieślnicze kompetycje.
 
Moje miejsce… to Kielce, miasto które ma cudowną energię i za którym zawsze tęsknię będąc w delegacji. Przestrzenią, która ma dla mnie szczególne znaczenie jest dom, w którym mieści się także moja Akademia Makijażu i Stylu. Mimo tej zależności udaje mi się utrzymać balans między pracą, a życiem prywatnym, z zastrzeżeniem, iż moja codzienność nie istnieje bez wizażystki.